Forum Forum: depresja, smutek, leczenie, inne ... Strona Główna Forum: depresja, smutek, leczenie, inne ...
Forum: depresja, pomagamy sobie wzajemnie z poszanowaniem, czytamy i odpowiadamy, to nasza mala ostoja, tutaj mozemy pisac co nas boli, smuci, nie jestes juz sam... mamy czat depresja na www.czat.onet.pl on-line, zapraszam stefan=zaak_333 admin...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wybaczalne odpuszczanie

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum: depresja, smutek, leczenie, inne ... Strona Główna -> 114 _forum_ wpisujmy swe znaleziska netowe linki na temat lecznia depresji i innych podobnych... ascendii... antropofobii itp. nie jestes juz sam...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Malgorzata_
wielki mistrz pisarstwa stopnia IX *3300



Dołączył: 05 Sty 2008
Posty: 4620
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 26 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wtorek 6:15:56, 20 Kwiecień 2010, Wtorek , 109     Temat postu: Wybaczalne odpuszczanie

[link widoczny dla zalogowanych]


Celowo lub niechcący, w odwecie lub przez przypadek. Wszyscy jesteśmy krzywdzeni i wszyscy krzywdzimy innych - dzieci, rodziców, żony, mężów, przyjaciół, nieznajomych - myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. To takie ludzkie i takie... niewybaczalne? Dlaczego nie potrafimy darować sobie i innym?

Rozdrapujemy rany, „przeżuwamy” krzywdy i chowamy urazy najgłębiej jak się da. Dlaczego nawet nie dopuszczam do siebie myśli, że mógłbym wybaczyć? – to pytanie zadał sobie prof. EVERETT L. WORTHINGTON, badacz problematyki przebaczania, kiedy los postanowił sprawdzić jego teorie w praktyce. Dlaczego wybaczył ..................... swojej matki? Czy wybaczył sobie, że nie powstrzymał swojego brata przed tragiczną decyzją – dopytywał Aleksander Król.

ALEKSANDER KRÓL: – Od 28 lat prowadzi Pan badania nad przebaczeniem: kto, kiedy i dlaczego jest skłonny przebaczyć temu, kto go skrzywdził, a kto pała chęcią zemsty i chowa urazy w pamięci „do piątego pokolenia”. Artykuł za artykułem, książka za książką i... nagle los przeprowadził na Panu dramatyczny eksperyment – postawił przed Panem .....................ę Pana matki.
EVERETT L. WORTHINGTON: – W przeddzień Nowego Roku, 1996, mama została zamordowana przez włamywacza. Sprawca – młody człowiek – zatłukł ją łomem. Wybaczyłem mu.

Dlaczego?
– Z wielu powodów. Po pierwsze, jestem chrześcijaninem, a przebaczenie stoi wysoko w hierarchii wartości chrześcijańskich. Po drugie, zajmując się naukowo przez wiele lat badaniem przebaczenia i ucząc przebaczania pary małżeńskie, byłem przygotowany do wybaczania bardziej niż inne osoby, którym przytrafiły się podobne dramaty. Po trzecie, ..................... doprowadził mnie do takiej złości, że powiedziałem do mojego brata i siostry, że gdyby stanął teraz przede mną, to zmusiłbym go do zastanowienia się nad tym, co zrobił. Przywołanie własnych emocji pomogło mi wytworzyć empatię wobec tego człowieka. Pomyślałem o nim nie tylko jako o sprawcy okropnego zła. Dzięki temu dostrzegłem własną moralną słabość. Zacząłem zastanawiać się nad tym, co sprawia, że myślę o sobie jak o kimś lepszym i dlatego mogę oskarżać tego młodego człowieka... I wreszcie, po czwarte, pamiętałem, że mama od dziecka uczyła nas, by nie chować urazy i nie szukać zemsty. To był zaszczyt wypełnić jej nauki.

Jak Pan poradził sobie ze złością, z naturalną dla człowieka chęcią odwetu?
– Przebaczenie jest decyzją. Naszym celem jest zastąpienie negatywnych emocji pozytywnymi. Nie wiemy jednak, jak duży udział w procesie przebaczania ma element racjonalny, a jak wpływa na przebaczenie to, co znajduje się poza naszą świadomością. Nie wiemy, czy i jak determinują zdolność przebaczania np. uwarunkowania genetyczne lub przeszłe doświadczenia.


Gdy ktoś nas skrzywdzi – pojawia się złość. Jedni radzą sobie z nią przez swoiste samoukojenie, inni zadając sobie mnóstwo pytań i analizując – co kieruje ich na inną drogę psychicznego i emocjonalnego doświadczenia. Proces przebaczania jest bardzo indywidualnym doświadczeniem. Ja najpierw byłem wściekły, potem sfrustrowany, nie mogłem spać. Dopiero po pewnym czasie zacząłem myśleć bardziej konstruktywnie. Zadałem sobie pytanie: dlaczego nawet nie dopuszczam do siebie myśli, że mógłbym wybaczyć? To sprawiło, że zacząłem myśleć o przebaczeniu. Potem opracowałem „narzędzie” – metodę REACH, czyli pięć kroków do osiągnięcia przebaczenia [o metodzie REACH czytaj obok].

Co Pan robił, by osiągnąć stan pozwalający wybaczyć?
– Przywoływałem dawne, ale wciąż obecne w mojej pamięci cierpienia. Wspominałem swoje dzieciństwo i ojca alkoholika. Gdy pił, bardzo nas krzywdził. Mnie i moje rodzeństwo poniżał i nastawiał nas przeciwko sobie, robił to prawdopodobnie z powodu własnego braku poczucia bezpieczeństwa. Dopiero wiele lat po jego śmierci byłem w stanie wybaczyć mu cierpienia, których nam przysporzył.

Jesteśmy krzywdzeni, ale i sami – świadomie lub nie – krzywdzimy. Czy potrafi Pan sobie wybaczyć, że zranił Pan innych ludzi?
– To prawda, nie ma człowieka, który by nie zawiódł się na sobie i nie skrzywdził kogoś. Rzecz, która wzbudza we mnie najwięcej samopotępienia, to moja relacja z bratem. Byłem cztery lata starszy od niego i często wykorzystywałem swoją siłę przeciw niemu, kiedy dorastaliśmy. Tragiczna śmierć mamy wstrząsnęła moim bratem – cierpiał z powodu zespołu stresu pourazowego i depresji. Pięć lat temu popełnił samobójstwo. Napiętnowałem siebie za to, że jako psycholog nie byłem w stanie odwieść Mike’a od destrukcyjnych myśli. Nigdy też nie naprawiłem szkód, jakie wyrządziłem naszej braterskiej relacji, gdy byliśmy nastolatkami.



No właśnie, szkody. Nie wszystkie można naprawić, nawet jeśli bardzo byśmy tego chcieli. Czy to oznacza, że pewnych rzeczy po prostu nie da się wybaczyć?
– Wydaje mi się, że nie ma takich sytuacji, w których wybaczenie jest niemożliwe. Co prawda lekkie rany i małą niesprawiedliwość łatwiej jest wybaczyć, ale czy to znaczy, że nie można odpuścić tym, którzy bardzo nas skrzywdzili? Jestem przekonany, że nie ma takiej krzywdy, której nie mógłbym wybaczyć, ale zdaję sobie sprawę, że są ludzie doświadczający niesprawiedliwości w szczególny sposób, uniemożliwiający im wybaczenie.

Przebaczenie jest aktem woli, rozumu, czy odruchem serca?
– Istnieją dwa typy przebaczenia – decyzyjne i emocjonalne. Przebaczenie decyzyjne sprowadza się do podjęcia decyzji o tym, jaką postawę przyjmę wobec oprawcy. Przebaczając, traktuję go jako w pełni wartościowego człowieka i rezygnuję z zemsty. Przebaczenie emocjonalne jest zastępowaniem emocji negatywnych pozytywnymi: empatią, współczuciem, miłością. Obydwa typy są ważnymi, głębokimi procesami wewnętrznymi. Niewiele mają wspólnego z „OK. Wybaczam ci”, które często powtarzamy, ale co tak naprawdę mamy wtedy w sercu, co myślimy? Przebaczenie to jest proces, który zachodzi wewnątrz nas, nawet bez wypowiadania
słów „wybaczam ci”.

Naszą naturalną reakcją na niesprawiedliwość jest złość, że zostaliśmy oszukani. Chcemy odegrać się za niesprawiedliwość, która nas spotkała, odpłacić pięknym za nadobne... Pan sugeruje w takiej sytuacji przebaczenie. Czy przebaczenie nie jest wówczas rodzajem ucieczki, poddaniem się, akceptacją niesprawiedliwości?
– Można przebaczyć wewnętrznie i wciąż domagać się sprawiedliwości. Przebaczyłem zabójcy mojej matki, ale to nie znaczy, że powinien być zwolniony z odpowiedzialności karnej za swój czyn. Przebaczenie nie jest usprawiedliwianiem czynu oprawcy. Jeśli rozumowałbym w taki sposób, to nie musiałbym wybaczać. Przebaczenie jest konieczne tylko wtedy, kiedy wydarzyło się jakieś zło, niesprawiedliwość.

Jedni na krzywdę reagują złością, a nawet wściekłością, inni smutkiem i depresją – obwiniają siebie za krzywdę, której doświadczyli. Jak u nich przebiega proces przebaczania? Na czym wtedy polega zastępowanie emocji?
– Esencją nieprzebaczenia jest rozpamiętywanie, psychiczne „przeżuwanie” krzywdy. Niektórzy rozpamiętują ją bardziej depresyjnie, inni chcą zemsty, jeszcze inni są pełni niepokoju, boją się. Nie przebaczymy, jeśli będziemy ciągle rozpamiętywać przykre zdarzenia. Bardzo pomocna, a w niektórych przypadkach niezbędna jest psychoterapia. Ona pomaga w przekierowaniu naszych myśli na inną ścieżkę.

Jako ludzie popełniamy błędy. Żałujemy ich i obwiniamy się za nie. Mówimy „nie mogę sobie tego darować...”. Co to znaczy wybaczyć sobie?
– Potępiamy siebie, kiedy robimy coś, co uważamy za niewłaściwe lub gdy nie żyjemy w zgodzie z własnymi lub cudzymi standardami: miarami, normami, wzorcami i zasadami. Gdy dostosowanie się do wyznaczonych sobie standardów jest problemem, to warto przeanalizować je i upewnić się, czy są one rozsądne, bo tylko wtedy przestaniemy karać samych siebie i uda nam się zamienić poczucie winy na pozytywne uczucia wobec siebie. Jednak nawet wówczas wciąż możemy mieć problem z samoakceptacją. Wybaczamy sobie to, że wyrządziliśmy komuś zło, ale nie jesteśmy w stanie zaakceptować siebie jako osoby zdolnej do wyrządzenia krzywdy. Moim zdaniem, przebaczenie sobie jest możliwe wówczas, gdy pogodzimy się najpierw z Bogiem, a potem z osobą lub osobami, którym zaszkodziliśmy, skrzywdziliśmy je lub źle potraktowaliśmy.

Dlaczego najpierw z Bogiem? A jeśli ktoś jest niewierzący?
– Ludzie mają potrzebę uporządkowania rzeczy względem wyższej instancji. Dla większości tą instancją jest Bóg. Popełniając przewinienie, „wykolejamy” się z naszego egzystencjalnego toru, więc musimy zrobić coś, by odzyskać moralną równowagę. Tę tendencję można pewnie wytłumaczyć regułami ewolucyjnymi – równowaga moralna była silnym spoiwem tworzących się społeczności, pozwalała im przetrwać. W chrześcijaństwie Bóg przebacza, i to zanim człowiek przebaczy sobie.

Czy to nie uderza jednak w moralną równowagę, o której Pan wspomina? W ten sposób można wybaczyć, darować największe zbrodnie...
– To, co powiedziałem przed chwilą o przebaczeniu, nie oznacza, że krzywdziciel może moralnie tak po prostu wybaczyć sobie i uwolnić się od odpowiedzialności, wyłączyć się z procesu przywracania sprawiedliwości. Wyobraźmy sobie Hitlera mówiącego: zabiłem dziewięć milionów ludzi, ale wybaczę sobie. To nigdy nie będzie do zaakceptowania. Musiałby zrobić wszystko, by odbudować najpierw porządek moralny, a potem porządek społeczny. Tylko wtedy mógłby przebaczyć sobie.


Czy nie jest tak, że nie umiem przebaczyć samemu sobie, bo nie akceptuję siebie jako człowieka zdolnego wyrządzić krzywdę?
– Tak, zaakceptowanie tego, że posiadamy też ciemną stronę, rzeczywiście pomaga radzić sobie z tym, że krzywdzimy innych. Co prawda nie ma pewnego, naukowego dowodu na to, ale moim zdaniem świadomość tego, że nosimy w sobie piętno jest kluczowa w kwestii wybaczania sobie.

Co najtrudniej przebaczyć sobie?
– Myślę, że najwięcej problemu sprawia nam przebaczenie sobie tego, że nie potrafimy sprostać wymaganiom, które sami sobie stawiamy. Dzieje się tak właśnie dlatego, że nie akceptujemy siebie jako osoby skłonnej do robienia rzeczy złych. Nie dopuszczamy do świadomości tego, że jesteśmy bardziej niedoskonali niż przypuszczalibyśmy.

Jakie konsekwencje dla naszego zdrowia fizycznego i psychicznego ma zdolność przebaczania?
– Ogromne, choć na ogół nie uświadamiamy sobie tego. Ludzie, którzy potrafią przebaczać sobie i innym, nie mają problemów z wysokim ciśnieniem i rzadziej chorują na choroby układu krążenia, a ich układ odpornościowy jest silniejszy niż tych osób, które ciągle rozpamiętują wyrządzone im krzywdy.

Wybaczanie przychodzi łatwiej kobietom czy mężczyznom?
– Z wielu badań wynika, że mężczyźni reagują na krzywdę inaczej niż kobiety – są cztery razy bardziej skłonni do zemsty, odwetu. Kobiety za to dłużej chowają urazy, pamiętają o wyrządzonych im krzywdach i być może dlatego częściej stać je na wybaczenie. Testosteron, a może też i względy społeczne powodują, że mężczyźni reagują agresją nawet wtedy, kiedy nie mają racji. Kobiety nie wykształciły aż tak agresywnych postaw: częściej pielęgnują urazy, częściej myślą o nich niż faktycznie mszczą się za wyrządzoną
krzywdę. Nie wiem, jakie są powody tych różnic w zachowaniu – natura czy wychowanie.

W rodzinach, związkach, małżeństwach wiele mamy do przebaczania. Pan pomaga swoim pacjentom w tym procesie. Co pomaga, a co przeszkadza przebaczyć mężowi czy żonie?
– Przebaczenie w moim rozumieniu nie wyklucza sprawiedliwości. Jeśli mąż oszukuje żonę, to żona może mu wybaczyć, ale to niekoniecznie musi oznaczać, że natychmiast do niego wróci. Czeka go duży wysiłek i dużo pracy, by odzyskać jej zaufanie. Krótko mówiąc: on musi stać się wiarygodny i pokazać, że zrobi wszystko, by odzyskać zaufanie żony. Jeśli jednak tego nie zrobi, to żona oczywiście i tak może mu wybaczyć, ale jako para nigdy nie pojednają się i nie odbudują w sobie pewnego poczucia sprawiedliwości.

Jak odróżnić przywracanie sprawiedliwości od szukania odwetu, zemsty?
– Sprawiedliwość to pojęcie społeczne. Zemsta jest sprawiedliwością, tyle tylko że „dziką sprawiedliwością”, jak nazwał ją Francis Bacon. To jest samosąd, który odbywa się poza systemem społecznym. Sprawiedliwość potrzebuje trzeciej osoby, bezinteresownego obserwatora-rozjemcy. Sędziowie i ława przysięgłych wytrwale weryfikują fakty. My sami dokonując osądów, często usprawiedliwiamy własne zachowania, patrzymy na sytuację z perspektywy „auto-
obrony”.

Czy można wybaczyć bez zapominania?
– Oczywiście. Tak dokonuje się większość aktów przebaczenia. Wybaczamy krzywdę, ale nadal pamiętamy, co się stało, choć już inaczej widzimy sytuację. W sprawiedliwym społeczeństwie pamięć o przewinieniach jest ważna – pamiętamy, by te cierpienia i krzywdy już się nie powtórzyły – ale równie ważne jest to, że ktoś okazał miłosierdzie przebaczenia.

A jednak wydaje się, że wybaczanie nie jest mocną stroną ludzkiej natury. Że często łatwiej przychodzi nam odgrywanie się, szukanie rewanżu...
– Ja wolę nazywać rewanż sprawiedliwością. System sprawiedliwości jest niezbędny – muszą przecież istnieć jakieś społeczne mechanizmy chroniące ludzi przed tymi, którzy działają nie fair. Aczkolwiek powinniśmy też szukać metod, które pozwoliłyby przywrócić do społeczeństwa ludzi łamiących prawo. Przebaczenie, które jest wewnętrznym procesem, pobudza ludzi do pojednania. Potrzebujemy jednak i przebaczenia, i sprawiedliwości

Dziękuję za rozmowę.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum: depresja, smutek, leczenie, inne ... Strona Główna -> 114 _forum_ wpisujmy swe znaleziska netowe linki na temat lecznia depresji i innych podobnych... ascendii... antropofobii itp. nie jestes juz sam... Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin