Forum Forum: depresja, smutek, leczenie, inne ... Strona Główna Forum: depresja, smutek, leczenie, inne ...
Forum: depresja, pomagamy sobie wzajemnie z poszanowaniem, czytamy i odpowiadamy, to nasza mala ostoja, tutaj mozemy pisac co nas boli, smuci, nie jestes juz sam... mamy czat depresja na www.czat.onet.pl on-line, zapraszam stefan=zaak_333 admin...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Co oznacza dla mnie być osobą uzależnioną od alkoholu ?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum: depresja, smutek, leczenie, inne ... Strona Główna -> 114 _forum_ wpisujmy swe znaleziska netowe linki na temat lecznia depresji i innych podobnych... ascendii... antropofobii itp. nie jestes juz sam...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Malgorzata_
wielki mistrz pisarstwa stopnia IX *3300



Dołączył: 05 Sty 2008
Posty: 4614
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 26 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sobota 8:22:26, 13 Listopad 2010, Sobota , 316     Temat postu: Co oznacza dla mnie być osobą uzależnioną od alkoholu ?

Bliżej z określeniem alkoholik zetknąłem się 15 lat temu w okresie działalności samorządowej. Określenie to miało wówczas dla mnie jedynie wymiar socjalny i wyłącznie kojarzyło mi się z rodzinami patologicznymi, którymi „z urzędu” musiałem się zajmować.
Niestety, ale po najmniejszej linii oporu przyjmowałem potoczne „sklasyfikowanie”, zaszufladkowanie określonej kategorii ludzi jako skrajny margines społeczny.
Do głowy mi nie przyszło nazwać alkoholikami moich kolegów, z którymi piłem, i to, nie mało. Pojęcie uzależnienia w moim otoczeniu praktycznie nie funkcjonowało.
Podział był prosty:
- alkoholicy – to margines społeczny,
- normalni ludzie – to ci co pili przy każdej okazji, ale po imprezie wracali do domu,
- abstynenci – w moim pojęciu, byli to ci, którzy z różnych przyczyn nie mogli już pić.
Dziś zaczynam sobie zdawać sprawę z tego, jak uproszczony, a właściwie prymitywny był to sposób pojmowania problemu. Jednak był mi podświadomie potrzebny do samousprawiedliwienia.
Gdybym wówczas miał świadomość, czym jest naprawdę alkoholizm i jakie niesie zagrożenia, to być może wybrałbym inną drogę w życiu, ale wówczas kpiłbym z każdego, kto sugerował by , że grozi mi alkoholizm.
Teraz wydaje mi się, że już wówczas byłem alkoholikiem. W najlepszym przypadku stałem nad przepaścią i nieświadom zagrożenia, w zaślepieniu zrobiłem krok naprzód…
Długo trwałem w przekonaniu, że przecież nie piję tak dużo. Przecież miałem krótsze czy dłuższe przerwy w piciu. Gdy się zmobilizowałem potrafiłem nie pić. Gdy tylko ktoś z bliskich próbował mi zasugerować, że może mam problem, natychmiast wpadałem w stan podenerwowania i irytacji. Usprawiedliwienia szukałem pocieszając się, że przecież moi koledzy, zajmujący niekiedy wysokie stanowiska, pili więcej ode mnie, a ci co nie pili, to ich wybór, ale wszyscy funkcjonowali jednakowo sprawnie.
Stworzyłem wokół siebie barierę ochronną i znalazłem dla siebie dyskretny sposób picia.
Jednak w miarę upływu czasu przerwy w piciu stawały się coraz krótsze, a okresy picia coraz dłuższe.
Z wolna zaczęło docierać do mojej świadomości, że mam problem z alkoholem. Jednak byłem przekonany iż poradzę sobie sam.
Samoprzyznanie się do tego, że jestem alkoholikiem było dla mnie wręcz nie do przyjęcia i broniłem się przed tym wewnętrznie.
Mimo, że wewnętrznie uznałem konieczność leczenia i zaakceptowałem potrzebę pomocy z zewnątrz – co przyszło mi z wielkimi oporami- to dopiero po kilku dniach pobytu w Dziwnówku i wysłuchaniu osobistych świadectw uzależnienia przedstawianych przez współuczestników terapii dokonałem pewnego przewartościowania własnego pojęcia alkoholizmu. Nagle dotarło do mnie, że alkoholicy to przecież normalni ludzie, którzy mnie otaczają, tylko, że nieuleczalnie chorzy.
Od tego momentu coś się we mnie przełamało, zrozumiałem, że jestem alkoholikiem i muszę z tą świadomością żyć, ale tym samym zaakceptowałem samego siebie takim jakim jestem i poczułem ogromną wewnętrzną ulgę.
Dopiero od tej chwili zacząłem rozumieć sens i potrzebę leczenia.
Dla mnie to taki stan jak codzienna akceptacja własnego odbicia w lustrze.
Dotarło do mojej świadomości, że jestem alkoholikiem i akceptuję to. Tak, chcę się leczyć bo chcę być trzeźwiejącym alkoholikiem.
A.K. Dziwnówek lipiec 2010 roku.


[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum: depresja, smutek, leczenie, inne ... Strona Główna -> 114 _forum_ wpisujmy swe znaleziska netowe linki na temat lecznia depresji i innych podobnych... ascendii... antropofobii itp. nie jestes juz sam... Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin