Forum Forum: depresja, smutek, leczenie, inne ... Strona Główna Forum: depresja, smutek, leczenie, inne ...
Forum: depresja, pomagamy sobie wzajemnie z poszanowaniem, czytamy i odpowiadamy, to nasza mala ostoja, tutaj mozemy pisac co nas boli, smuci, nie jestes juz sam... mamy czat depresja na www.czat.onet.pl on-line, zapraszam stefan=zaak_333 admin...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

timmy- moja historia

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum: depresja, smutek, leczenie, inne ... Strona Główna -> 111 _ DEPRESJA _ FORUM _ GLOWNE _ PUBLICZNY POKOJ CZATOWY DEPRESJA NA _ WWW.CZAT.ONET.PL ___ piszemy tutaj o sobie, pomagamy wzajemnie...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
timmyBB
pisarz powyzej 3 postow



Dołączył: 27 Lis 2009
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mezczyzna

PostWysłany: Piątek 16:56:46, 27 Listopad 2009, Piątek , 330     Temat postu: timmy- moja historia

Witam wszystkich serdecznie:) przeczytałem że każdy może założyć tu swój temat i opowiedzieć o sobie, bardzo tego potrzebuję, w realu nie mam z kim porozmawiać, chciałbym w końcu to wszystko z siebie wyrzucić.... A będzie to kolejna, pewnie banalna historia nieszczęśliwej miłości.

To było lato 2004 po jakims goth-punk koncercie trafiłem nad ranem ni stąd ni zowąd do podrzędnej dyskoteki, ubrany na czarno-jak zawsze - stałem jak istota z innego świata pod ścianą, z napojem którego nie polecam oczywiście, wodząc po gościach wzrokiem pełnym współczucia i niezrozumienia. Wtedy podeszła ONA, niepozorna, w okularach jakbt przez przypadek w takim miejscu i spytała, pamietam jak dziś, "Czy ktoś taki jak ja mógłby wzbudzić twoje zainteresowanie?". Gdyby ktoś mi wtedy powiedział że to zmieni całe moje życie.....

Bylismy skrajnie różni. Jej młodosć upłynęła na nauce, moja na imprezach, eksperymentach z drugami i złym towarzystwie, ONA właśnie dostała się na studia, ja rzuciłem szkołe przed maturą, skończyłem liceum zaocznie, ONA miała dopiero 20 lat, ja 26, ONA pochodziła z tradycyjnej bardzo religijnej rodziny, ja ze środowiska mocno lewicowego. Połączyła nas chyba samotność, ale też ciekawość tej drugiej, jakże różnej osoby. W miarę kolejnych spotkań nasze światy zaczęły się przenikać, powoli budowaliśmy kompromis jednocześnie poznając coraz to nowe obszary reprezentowane przez ta drugą osobę, nioczekiwanie jej alternatywna muzyka i koncerty zaczęły się coraz bardziej podobać, ja dla niej zacząłem chodzić do kościoła. Ale nie wszystko układało się tak różowo...

Teraz sobie uświadamiam że zawsze wybierałem dziewczyny nieszczęśliwe, krszywdzone przez los. ONA też taka była- chorowała na bulimię, miała mnóstwo kompleksów, bała sie kontaktów fizycznych. W jednym bylismy podobni- zazdrości, lecz gdy ja starałem sie ze wszystkich sił udowodnić swoja bezwarunkową wierność, poważnie traktować najbardziej nawet absurdalne oskarżenia, ONA wykorzystywała moja zazdrość inaczej, może nawet to ONA ja stworzyła... Scenariusz był zawsze ten sam- jej niewierność, mój gniew, mój chłód potem jej płacz i ból. Długo potem dowiedziałem sie że ONA te wszystkie swoja zdrady wymyślała, ranilismy się nawzejem nie wiem po co. Może by sprawdzić czy potrafimy? Czy ta druga osoba naprawdę kocha? To było jak wahadło, naprzemian odpychalismy sie i zabiegali o siebie. Były kolejne rozstania i powroty.

Dwa lata temu kupiłem mieszkanie, myślałem że kiedy będziemy mogli spędzać razem więcej czasu to wszystko sie ułoży. ONA była na IV roku studiów dwa dni zajęć w tygodniu, ja pracowałem od poniedziałku do soboty by nas utrzymać. Zaczęły się kłótnie- o to że ONA całe dnie spędza z piwem przed tv, o to że ja już nie mam ochoty nigdzie z nią wychodzić, że pozostała tylko proza życia i znów nieustanne rozstania i powroty. Ostatnie rozstanie nastąpiło ponad rok temu. Spotykaliśmy się potem czasami, jedno spotkanie raz na kilka tygodni, miesięcy, chyba wciąż tęskniliśmy za sobą.

Pamiętne spotkanie nastapiło w lipcu tego roku. wtedy dowiedziałem się że jest ktoś w JEJ życiu, że mieszka u niego, zobaczyłem że jest chyba szczęśliwa. I to był ten moment gdy przyszła do mnie Moja Mała Siostrzyczka, ta choroba z którą jak ktos napisał nie da się żyć ale na którą nie mozna umrzeć. Uświadomiłem sobie że może właśnie straciłem Miłość mojego życia, że już nie jestem jedynym mężczyzną dla Niej że może ONA już tego nie czuje.

Później wszystko potoczyło się szybko. Przede wszystkim zacząłem pić, myslałem że to pomaga ale było jeszcze gorzej, początkowo udawało mi się godzić picie z pracą, potem już było L4, przerwa urlopowa, nieobecności w końcu po prostu przestałem chodzić do pracy. Siedziałem w domu i piłem, nie jadłem nie myłem sie, nie sprzatałem, całe moje życie wypełnił alkohol z przerwami na krótki pijacki niby-sen. I bez przerwy pisałem do NIEJ- żeby wróciła, żeby mnie uratowała, że zrobię dla niej wszystko, że będzie szczęśliwa. Było tylko picie, łzy, rozpacz i myślenie o NIEJ. Miałem nieustannie mysli samobójcze, chciałem tylko żeby przestało boleć, co mnie powtrzymywało? Dziwne rzeczy- bo Babcia by tego nie przeżyła, bo co z kotem, bo nie mam sznura a na tory za daleko.... Gdy byłem juz chyba na dnie zadzwoniłem do rodziny i poprosiłem żeby mnie do siebie zabrali, powiedziałem cała prawde o tym jak mi ciężko. Będę im zawsze wdzieczny że wtedy mnie uratowali- alkohol poszedł w odstawke, naprawiłem wszystko w pracy, powoli dochodziłem do siebie. Ale wciąż pozostawała ONA....

Wróciła. Powiedziała że tak naprawde nikogo nigdy nie kochała tak jak mnie, że kiedy do NIEJ pisałem to chciała wrócić, że zaczniemy od nowa. Potem zaczęła odchodzić. potrafiła nie odzywać się dzień lub dwa nastepnie tłumaczyć że już tego tak nie czuje, że potrzebuje czasu że nie potrafi dać tego czym obdarzam ją ja. Za każdym razem ją rozumiałem, chciałem wszystko naprawić no i wracała. Ostatnim razem wróciła na długo, to było kilka cudownych tygodni, spędzalismy razem każdy weekend i każdą możliwą chwilę, była cudowna, zupełnie inna niż kiedyś, no a ja stałem się niczym Rysio z Klanu ;) -czułosć, troska, nawet sniadania JEJ do pracy robiłem:) mówiła że nikt nigdy tak o NIĄ nie dbał, że nigdy nie byłem tak cudowny, a ja czułem sie wspaniale mogąc JĄ uszczęśliwiać, tak długo o tym marzyłem. Żadnych kłotni, nieporozumień, byłem szczęśliwy jak nigdy wcześniej, juz nie było efektu wahadła- teraz zależało nam obojgu równocześnie!

Odeszła niecałe dwa tygodnie temu. Po prostu pożegnaliśmy sie w niedzielę po wspólnie spędzonym weekendzie i przestała sie odzywać. Po dwóch dniach napisała że musi sie ratować że przy mnie ma łzy w oczach, że jestem chory i muszę się leczyć, że moja miłość jest chora....

Teraz znów jestem sam z moją chorobą, nie wiem co robić. Chciałbym pójsć do lekarza, chcę lekarstw które mi pomogą ale paralizuje mnie koszmarna niemoc działania. Bardzo chciałbym czasem z kimś porozmawiać, czuję że ludzie się ode mnie odsuwają, już nie mam dawnych przyjaciół. Nie rozumię tego- nigdy nikomu sie nie żaliłem, nie zadręczałem swoimi problemami, chciałbym porozmawiać o byle czym ale czuję że inni ludzie mnie unikają. Mieszkam znow u rodziny dzieki temu nie zacząłem pic jak wcześniej, pewnie tylko dlatego jeszcze żyję. Wydaje mi sie że w pracy widzą że znów jest cos nie tak ale nie wiedzą jak sie zachować, są bardzo mili, często rozmawiamy ale chyba boją sie zapytać co sie stało, boją sie że to mnie zrani, po prostu chca pomóc ale nie wiedzą jak.

A ONA? wie co sie dzieje ze mną, przeprosiła mnie powiedziała że mogę na nia liczyć. Na razie nie czuje że mogę, wytłumaczyłem JEJ po krótce jak ma sie zachowywać:) I jak mnie okłamywać- nie mogę wiedziec że znów kogos ma, chcę wierzyc że będzie na mnie czekać aż sie wyleczę, że wciąż mnie kocha. Prosiłem ja by czasem ze mną porozmawiała- pierwsza rozmowa zakończyła sie totalnym dołem- nie miała czasu, kazała mi o sobie zapomnieć, nie tego oczekiwałem.... Teraz juz nawet nie pisze. Puszcza mi sygnały pare razy na dzień:( Jestem wdzięczny nawet za to, to dla mnie duzo znaczy. Nie mam do niej żalu, raniliśmy się oboje, ONA po prostu pierwsza sie z tego wyleczyła.
Jeszcze nie wiem czy chcę o niej zapomnieć. Jak mozna sie poddać kiedy chodzi o ukochana osobę? Czy nie bede kiedys żałował że nie zrobiłem wszystkiego? Że trzeba było spróbować raz jeszcze? Czy mam zabić miłość tabletkami???

Gratuluję wszystkim którym udało sie przebrnać przez całość:) Dziękuję za to forum i za czat depresja, bardzo mi pomógł choć w tym najgorszym okresie jeszcze o nim nie wiedziałem a szkoda. Pozdrawiam wszystkich którzy może mnie z tego czata kojarzą;)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Poniedziałek 9:50:31, 30 Listopad 2009, Poniedziałek , 333     Temat postu:

Timmy witaj na Forum .... Niewiem co ci odpowiedzieć ... bo złamane serce boli ... potrzebuje czasu na to by zablizniły się rany ... Zapytałeś się czy mozna zabić miłość tabletkami..Hmmm ... uśpić chyba tak , ale nie sądzę by można było zabić .... Chyba wielką sztuką jest "wybaczyć jej"ze nie była dostatecznie silna,dojrzała i pozwolić jej odejść ...
Timmy trzymaj się .........



soryyy nie podpisałam się
atta
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Malgorzata_
wielki mistrz pisarstwa stopnia IX *3300



Dołączył: 05 Sty 2008
Posty: 4613
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 26 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Poniedziałek 12:31:45, 30 Listopad 2009, Poniedziałek , 333     Temat postu:

Timmy...to przykre, ze Twoja milosc nie jest odwzajemniona...
ale to prawda, ze serce nie sluga i nie da sie zmusic nikogo do milosci...
czas leczy rany.... a Twoja Druga Polowa gdzies tam jest...napewno ja spotkasz...

pozdrawiam cieplo...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
timmyBB
pisarz powyzej 3 postow



Dołączył: 27 Lis 2009
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mezczyzna

PostWysłany: Poniedziałek 16:31:09, 30 Listopad 2009, Poniedziałek , 333     Temat postu:

Witam
Dziękuję za przeczytanie, zainteresowanie, zrozumienie i słowa otuchy.
To miłe mieć świadomość że ktoś wie, rozumie, tego teraz potrzebuję, bardzo mi pomogliście.
Staram się żyć normalnie, na razie sił wystarcza mi na codzienne obowiązki, wciąż boję się wyjsć do ludzi a jednocześnie łaknę kontaktu z nimi...
Zauważyłem że mam potwornie obniżoną samoocenę, stałem się wrażliwy na każdy niemiły gest wobec mnie.
Na szczęście nie zdarzają juz mi się ataki rozpaczy, zastąpił je ciągły nieprzerwany smutek i tylko czasem, gdy nikt nie widzi, po prostu lecą łzy...
A Ona? przestała się już w ogóle odzywać, ja też się staram, potrafię już wytrzymać cały dzień bez napisania do niej:) zawsze to jakis postęp...
Wciąż nie potrafię jej znienawidzić, mieć żalu, nie potrafię uwierzyć że jest zła..
Jak zawsze ze wszystkiego ją tłumaczę, wmawiam sobie że milczy bo jej sie wydaje że tak będzie lepiej dla mnie....
W tym tygodniu pracuje w nocy, trochę mnie to przeraża to najgorsza pora na przemyslenia..
Jeszcze raz dziękuje za zainteresowanie, pozdrawiam serdecznie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ktoś nowy
Gość






PostWysłany: Czwartek 11:47:35, 03 Grudzień 2009, Czwartek , 336     Temat postu:

Witaj timmy.Serdecznie Cię pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki.Za kazdy Twój dzionek i nockę.Może to niemądre co napiszę,ale teraz potrzebny jest czas.Nie leczy on ran,ale przyzwyczaja nas do bólu przez co ból zdaje się z czasem nie być już taki silny.Wiedz,że tutaj naprawdę można znaleźć wspaniałych przyjaciół.Pozdrowionka cieplutkie dla Ciebie.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
joanna27
pisarz powyzej 10 postow



Dołączył: 01 Gru 2009
Posty: 14
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kielce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czwartek 15:14:31, 03 Grudzień 2009, Czwartek , 336     Temat postu:

Życie bywa bolesne i niesprawiedliwe.. Czasem słowo "Kocham" oznacza oddaję Ci wolność.. Miłości nie zabijesz!! Ona jest częścią Ciebie.. Może właśnie ta Miłość da Ci siłę do walki o siebie, każdą noc i dzień, o Ukochaną.. Trzymam kciuki..

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
grazyna_50
wielki mistrz pisarstwa stopnia VIII2900



Dołączył: 01 Sie 2007
Posty: 3265
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 38 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Bremen
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czwartek 15:40:44, 03 Grudzień 2009, Czwartek , 336     Temat postu:

Witam wszystkich serdecznie i chcialbym przypomniec ,ze dzis mija czwarta rocznica naszego forum ,zalozonego przez naszego admina.Przetrwalismy pomimo wielu burz,rozlamow,nieporozumien,A przetrwalismy dzieki nam,uczestnikom forum,ktorzy cierpliwie i ze zrozumieniem pomagamy sobie tutaj wzajemnie,Z tej okazji dziekuje wszystim serdecznie za kazdy post ,ktory moze bardzo ulzyc w chorobie,Zycze Wam i sobie oby jeszcze duzo lat istnialo to miejsce ,gdzie czujemy sie choc chwile bezpiecznie wiedzac ,ze nie jestesmy w chorobie sami,Bardzo dziekuje Zaakowi zalozycielowi forum,ktory zakladajac je umozliwil nam spotykanie sie tutaj.Serdecznie pozdrawiam

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum: depresja, smutek, leczenie, inne ... Strona Główna -> 111 _ DEPRESJA _ FORUM _ GLOWNE _ PUBLICZNY POKOJ CZATOWY DEPRESJA NA _ WWW.CZAT.ONET.PL ___ piszemy tutaj o sobie, pomagamy wzajemnie... Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin