Forum Forum: depresja, smutek, leczenie, inne ... Strona Główna Forum: depresja, smutek, leczenie, inne ...
Forum: depresja, pomagamy sobie wzajemnie z poszanowaniem, czytamy i odpowiadamy, to nasza mala ostoja, tutaj mozemy pisac co nas boli, smuci, nie jestes juz sam... mamy czat depresja na www.czat.onet.pl on-line, zapraszam stefan=zaak_333 admin...
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Chcesz schudnąć przed Sylwestrem?
Kup Teraz a 30 dniową dietę otrzymasz za darmo!
Tylko 137 zł TRIZER + indywidualna dieta
Brak jakiegokolwiek sensu w życiu...

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum: depresja, smutek, leczenie, inne ... Strona Główna -> 111 _ DEPRESJA _ FORUM _ GLOWNE _ PUBLICZNY POKOJ CZATOWY DEPRESJA NA _ WWW.CZAT.ONET.PL ___ piszemy tutaj o sobie, pomagamy wzajemnie...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Nie znam życia
Gość






PostWysłany: Niedziela 11:20:07, 12 Wrzesień 2010, Niedziela , 254     Temat postu: Brak jakiegokolwiek sensu w życiu...

Witam na wstępie, jestem tu pierwszy raz przez przypadek. Nie wiem od czego zacząć.. Od jakiegoś czasu ponownie nie potrafię się odnaleźć wśród żywych, co z resztą często bywało u Mnie, po prostu nie wiem, po co żyję, mianowicie wegetuję.

Mam 23 lat i naprawdę niewiele w swoim życiu osiągnąłem, szkołę ledwo zdałem, nigdy nie miałem dziewczyny (żadna się mną nie interesowała, co było mi z tym źle, bo prawie każdy w szkole miał kogoś) aż do teraz, ale o tym za chwilę opiszę problem... (nie było łatwo, zawsze jakoś z boku siedziałem, nigdy przyjaciół nie miałem). Zawsze po szkole wracałem do domu i siedziałem na necie, grając sobie w jedną grę z wirtualnymi kolegami, co mi było z tym dobrze, bo chociaż nie znali mnie od tej strony (z żywej rzeczywistości) - to było świetnie, zawsze było co robić, zawsze ktoś coś chciał pogadać o pierdołach i tego typu sprawach.

Zawsze byłem zamknięty w sobie, nie potrafiłem się dogadać z ludźmi nawet z banalnymi tematami typu o dupie marynie, pisząc szczerze nadal nie potrafię nawiązywać kontaktów w rzeczywistości i jakoś sobie z tym pogodziłem, że tak mnie los ukarał..

Życie stało się u mnie teraz hegemonią od kiedy wstaję rano do pracy (rutyna, rutyna...) to wzbiera się we mnie pustka i brak czegokolwiek, co by mnie mogło rzucić na pozytywne nastawienie i cieszyć się tym, co się ma, ale nie potrafię tego, jestem jakby mówiąc maszyną, która nie ma teraz uczuć, nie potrafi się cieszyć z byle czego tylko dlatego, że brak u mnie teraz drugiej połówki, która poznałem na necie poprzez w jednej grze, cieszyło mnie to, że chociaż jedna się w końcu mną zainteresowała, zacząłem wierzyć w ludzi, że są na tym świecie duszyczki, które nie są tak jak wszystkie, tylko sobą... Dodam też, że nikt mnie na poważnie nie bierze, tylko jakoś pogadać chwile i to tyle, czuję się niepotrzebny na tym świecie.. Poznaliśmy się 2 lata temu przez internet, było fajnie, spędzaliśmy długie wieczory, były szczęśliwe momenty, cóż chwile radości życia.. W końcu się spotkaliśmy w irlu, mianowicie w kwietniu w tym roku, pierwsze spotkanie było niczym jak w bajce.

Właśnie się tego obawiałem, że nie podołam temu wszystkiemu z moją niemocą rozmawiania o byle czym, aby tylko zainteresować ją etc... Jak pisałem nigdy nie potrafiłem rozmawiać z ludźmi i zawsze zamknięty w sobie gdzieś chodzący sobie w kącie.. Ciągle jej mówiłem, że nadawała mi sens życia i że jest po co, bo dla kogoś. Darzyłem ją jak najmocniej uczuciami, żeby miała tą świadomość jak ją kocham i chciałem spędzić resztę życia (dodam, że była po rozpadzie długoletniego związku, gdzie starałem się jej pomagać podnieść na duchu). Zaczęła mnie winić o wszystko i owszem miała rację, że coś było źle i n ie wyjdzie nam z powodu mojego problemu.. Zamknięty w swoim świecie, nic nie robiący z tym, aby to zmienić (a starałem się bardzo mocno) - a wiem jakie są kobiety, które lubią być w centrum uwagi swojego bliskiego i dużo, dużo rozmawiać o BYLE czym... Inaczej nie ma sensu, żeby się wiązać z takim smutasem.. Chociaż mówiłem jej wcześniej, żeby lepiej się nie wiązała ze mną, bo ja nic poza sobą nie reprezentuję i że jestem bardzo ciężkim przypadkiem i nie chciałbym jej zranić właśnie moja żałosną osobą.. Taka moja natura i ja takim właśnie jestem sobą.. I właśnie zraniłem, wszystko zaprzepaściłem, co mi było z tym źle, nie potrafię o niej zapomnieć, w każdych wolnych chwilach myślę o Niej, o tym wszystkim, jestem wdzięczny jej za wszystko i oddałbym za nią życie..

Staram się nie myśleć o tym za często, mam swoje hobby (siłownia) na którym o wszystkim zapominam choć o świecie.. Rzuciłem granie w wirtualnym świecie, bo zabierało to za dużo czasu i zaniedbałem siebie, nie mam zamiaru wracać do tego... Mianowicie pisząc, stało się to moim niedawno hobbym, po tym jak się wziąłem za siebie zrzucając 35kg wagi (ważyłem 105kg) na diecie.. No ale co z tym wszystkim, jak tylko skończę z ćwiczeniem to łapie mnie dół, monotonia, siedząc sobie w pokoju lub leżąc sobie w łóżku starając się zasnąć i nigdy się nie obudzić już..

Dodam, że ostatnio byłem u lekarza, który wykrył mi węzeł chłonny z objawami raka, jeszcze do końca nie wiadomo, będą kolejne badania w przyszłym tygodniu... I mówiąc szczerze - nie rusza mnie to, że złapała mnie jakaś poważna choroba, która w moim mniemaniu stała się błogosławieństwem (wiem, że to egoistyczne myślenie i że nie chcę z tym walczyć z powodu braku jakiegokolwiek sensu życia - zadaję sobie pytanie "po co ja żyje i co ja tu robię..." miewałem już chwilę słabości - czyt. myśli samobójcze w wieku gimnazjalnym i średnim, ale starałem się o tym nie myśleć i żyj dla rodziny, dla siostry, bo tylko bym ich zranił) tak jakbym powoli już znikał ze świata, w którym tylko wegetuję, nie potrafię się cieszyć już każdego dnia - stało się to dla mnie zbyt ciężkie aby to utrzymać cały ciężar... Teraz to już nawet nie ma dla mnie znaczenia jakim darem jest życie - w moim mnie jest to przekleństwo, że tak mnie los pokarał...

Przepraszam, za tak długi post..
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Niedziela 11:22:06, 12 Wrzesień 2010, Niedziela , 254     Temat postu:

Przepraszam za zdublowanie dwóch jednocześnie takich tematów, ale coś nie chciało wysłać..
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
konstans
Gość






PostWysłany: Środa 2:29:28, 20 Październik 2010, Środa , 292     Temat postu:

Napisałeś tego posta tak, jakby całe twoje życie składało się ze szkoły, gierki, siłowni no i tego nieszczęsnego związku. A nie, czekaj, coś jest o pracy, ale gdzie? Nie miałeś, przynajmniej kiedyś, jakiejś pasji? Ta gra nawet to przecież nie tylko forma zmarnowania czasu, ale coś wymagającego pewnego typu predyspozycji. Opisujesz swoje życie jako kompletne dno, a to przecież obiektywnie nieprawda, chociaż cię nie znam to po prostu wiem że ten opis jest subiektywny, nieprawdziwy. Może zacznij od listy swoich zalet, przewag nad innymi a jak z tym będziesz miał problem to chociaż czym się wyróżniasz. Każdy coś takiego ma.

No i nie zapomnij odwiedzić lekarza. Chociaż jeśli potrafisz się wybrać na siłownię i ćwiczyć to wiesz co... gdzie tam jeszcze depresja ;]
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Matt
pisarz powyzej 3 postow



Dołączył: 30 Lis 2010
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Środa 1:27:45, 01 Grudzień 2010, Środa , 334     Temat postu:

"Nie znam życia" jeżeli nie będziesz chciał sam ogarnąć swojego życia to nikt Ci nie pomoże, nawet pisanie tutaj na forum. Odszukać w swoim życiu pasję, jak pisze konstans, jest niezwykle ważne. Chyba że gierki to pasja. W sumie skoro chodzić na siłkę to może poszukaj sobie dodatkowego sportu...najgorsze co może być to powtarzalność... dzień za dniem taki sam, a życie przecieka między palcami i lecą lata

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mysiaaa
pisarz powyzej 7 postow



Dołączył: 30 Wrz 2011
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wtorek 18:04:10, 11 Październik 2011, Wtorek , 283     Temat postu:

a ja Cię rozumiem ja tez moge powiedziec ze nie znam zycia , bo co to za życie w samotności , bez przyjaciół , rodziny , jeszcze kiedys myslałam ze dzieki temu ze sie poswiecałam nauce uda mi sie wkrecic w jakis srodowisko , gdzies byc gdzies istniec , niestety to juz tylko w sferze marzen i snow , marze o tym by to sie wreszcie skonczyło bu ktos pokazał mi inne zycie , nadał mu jakikolwiek sens , dlaczego wszytsko dla mnie jest nieosiagalne nie dostepne , gdzie ma isc do kogo sie udac by czuc ze zyje wśród ludzi , czasem sie zastanawiam moze ja przesadzam ale powiedzcie mi czym jest zycie w samotnosci ....

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum: depresja, smutek, leczenie, inne ... Strona Główna -> 111 _ DEPRESJA _ FORUM _ GLOWNE _ PUBLICZNY POKOJ CZATOWY DEPRESJA NA _ WWW.CZAT.ONET.PL ___ piszemy tutaj o sobie, pomagamy wzajemnie... Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin